Gzubisiowe przygody

DOGland – Gzubisie w salonie piękności dla psów

“Z kąpieli każdy korzysta a mucha chciała być czysta…” nie wiedzieć czemu ale Mamcia często mówi nam ten wierszyk. Zupełnie niezrozumiałe jest dla nas czemu Mamcia porównuje nas do muchy… Chociaż jakby się zastanowić to ta mucha wcale nie miała tak źle!

Dzisiaj po południu Mamcia zakomunikowała nam, że jedziemy do salonu piękności dla psów. Normalnie Matka się przegrzała na słońcu, co ona znowu wymyśliła! Z naszej trójki ten pomysł mógł podobać się tylko jednemu Gzubisiowi – dokładnie tak! BB była zachwycona tym pomysłem! Kiedy Tatko zaparkował samochód, Bibson wystartował i ciągnął smyczą niczym Rudolf sanie Mikołaja i bez wskazówek jako pierwsza znalazła miejsce docelowe.

Na miejscu powitała nas nowa Ciocia i Wujek i jakiś piesek, który wcale mi nie przeszkadzał, bo nie wchodził mi w drogę (pewnie się mnie bał! :D). Jak to się mówi po człowiekowemu, na pierwszy ruszt poszłam ja. Zostałam dokładnie wyczesana, to było bardzo przyjemne… Potem kąpiel, drapanko i mizianko, tylko ta woda…. Musiałam trochę się popisywać że mi się nie podoba, żeby Mamcia później przepraszała mnie pysznymi smaczkami. Ale niestety nie nabrała się… Ale warto było spróbować. Potem nastąpiło suszenie, Ciocia Matylda delikatnie mnie suszyła, tak że nie czułam żadnego dyskomfortu. Efekt suszenia jest taki że wyglądam na większą, więc mam jak w banku że na dzielni nikt mi nie podskoczy! Ostatnim etapem mojej pielęgnacji było obcięcie pazurków i tu chyba ktoś mnie zrobił w jajo, bo nawet się nie zorientowałam, a dwie łapki były już zrobione, najdziwniejsze jest to że pierwszy raz nie wróciłam do domu z zabandażowanymi łapkami… Cały czas jestem w szoku jak to możliwe.

Na drugi ogień poszła BB, cała szczęśliwa i zadowolona, z kąpieli to nie chciała wyjść, a w trakcie suszenia chętnie pozowała Mamci do zdjęć. Ja zawsze podejrzewałam że ona jest jakaś dziwna, normalnie urodzona modelka jakaś. Gdyby ktoś potrzebował mopsa do reklamy salonów piękności – to oddam siostrę w dobre ręce ^^.

Ostatni był Gumiś, który jak dobrze wiecie boi się wszystkiego, kąpieli i suszenia też się bał. Ale Ciocia i Wujek zadbali o to by bał się jak najmniej, ogonek miał w górze więc dał radę. Jestem z niego bardzo dumna.

A teraz tak na poważnie, jeśli chcecie sprawić swojemu psiakowi trochę relaksu połączonego z pielęgnacją, to odwiedźcie DOGland – poznański salon piękności. Właściciele mają bardzo dobre podejście do zwierząt i nie straszny im żaden Klient. My będziemy tam stałymi Klientami, bo warto. Pierwszy raz kąpiel i obcinanie pazurków przebiegło bezstresowo i obyło się bez bandaży, z czego się bardzo cieszymy.

Tagi:
0